Erotyk
7/12/2008

Zakochanie moje, jak błękitny motyl,
drżącymi skrzydłami blask oczu ukrywa.
Wacha się przez chwilę, jak dłoni mych dotyk,
kwiatem ust pijany trzepocząc odfruwa.

Zakochanie moje, jak płonący węgiel,
oczu namiętnością parzy moje palce.
Rozpala płomieniem nieprzepartych pragnień,
ciało moje paląc w popiół zmienia serce.

Zakochanie moje, jak błyskawic burza,
skronie pełne deszczu, wiatru pełne włosy.
Barwą ciepła nagość mieni się jak tęcza,
blaskiem huczy cisza, tętni serce nocy.

A miłość, jak drzewa jaskrawość zielona,
pocałunkiem liści usypia wichurę.
Dusza moja, tak jak wszechświata połowa,
która za tą drugą pośpiesznie wiruje.

I tak bezcieleśnie, poza materialnie,
ponad wymiarowo, i tak ostatecznie,
Okiem trzecim chłonąc twe ciało astralne,
kocham, tak jak słońce, promieniując wiecznie.








© Małgorzata Przebinda
KONTAKT